- jakie było finałowe zadanie w 3. sezonie "Kanapowczyń"?
- czy wszystkie bohaterki wzięły udział w finałowym zadaniu?
- kto ukończył finałowe zadanie w "Kanapowczyniach 3"?
Jakie było finałowe zadanie w 3. sezonie "Kanapowczyń"?
W 3. sezonie "Kanapowczyń" do walki o nowe życie stanęły duety. Matki i córki, które od lat borykają się z nadprogramowymi kilogramami, postanowiły zmienić nawyki żywieniowe i wprowadzić do codzienności ruch fizyczny. Kulminacyjnym momentem dla bohaterów programu jest zadanie finałowe. W każdym sezonie kanapowcy musieli się zmierzyć z innym wyzwaniem, które wymagało od nich tygodni przygotowań.
Jakie było finałowe zadanie w 3. sezonie "Kanapowczyń"? Krzysztof Ferenc zaprosił podopieczne na lodowisko, by w iście zimowych okolicznościach zaprezentować im szczegóły. Poinformował wówczas, że przed bohaterkami podróż do mroźnej Norwegii. To tam miały wziąć udział w wyścigu na nartach biegowych. I to nie byle jakim, bo aż 28-kilometrowym! Panie zareagowały niedowierzaniem i nie kryły przerażenia. Czy wszystkie stanęły na linii startu?
SPRAWDŹ TEŻ: Chwile grozy na trasie biegu. Niebezpieczna sytuacja z udziałem Izy. Co dalej z wyścigiem? [PRZED EMISJĄ W TV]
Kto ukończył finałowe zadanie w "Kanapowczyniach 3"?
Przyszedł czas zmierzyć się z lękiem i stanąć na linii metry. Do Norwegii dotarły wszystkie bohaterki, mimo że po drodze pojawiły się myśli o rezygnacji z wyzwania.
Ostatecznie w 11. odcinku "Kanapowczyń 3" na starcie stanęła cała szóstka: Iza i Julia, Kasia i Ania oraz Agnieszka i Gabrysia. Jak im poszło na trasie?
Zdecydowanie najlepiej z nartami biegowymi radziła sobie Julia, która szybko wyprzedziła pozostałe uczestniczki zawodów. Z każdym kolejnym kilometrem czuła się coraz pewniej na trasie. Nie obyło się bez potknięć, mimo to dotarła na metę jako pierwsza i to z godnym podziwu czasem: 3 godziny i 3 minuty.
Tuż za Julią, również dosyć szybkim tempem, trasę pokonywała Ania. Kanapowczyni początkowo średnio radziła sobie z wyprzedzaniem, ale w końcu ruszyła z kopyta! Upadków nie brakowało, ale Ania nie poddała się i na mecie zjawiła się jako druga, zaledwie niespełna 20 minut po Julii.
Pozostałe kanapowczynie dzielnie radziły sobie na trasie, aż do pierwszych kryzysów. Kasia już po kilku kilometrach zaczęła toczyć walkę nie ze zmęczeniem, a z własną głową, która zaczęła ją sabotować. Trener dobrze wiedział, że ten moment nadejdzie i wspierał kobietę w najtrudniejszych chwilach.
Ku zaskoczeniu wszystkich, trasa przypadła do gustu Agnieszce! Śnieg i słoneczna pogoda uwiodły kanapowczynię, w przeciwieństwie do jej córki. Gabrysia skupiała się na tym, by dotrzeć do mety. Natomiast Iza na trasie musiała zmierzyć się z trudną sytuacją, która mocno ją zdemotywowała. Przewróciła się, przez co jadącą za nią uczestniczka również upadła, o mały włos nie uderzając w kamienny post. To zszokowało Izę, która nie była w stanie dalej przemierzać trasy na nartach.
A co z Kasią? Problemy z emocjami wpływały na jej samopoczucie fizyczne. Kanapowczyni chciała zrezygnować, jednak po rozmowie z trenerem ruszyła dalej. Podczas jednego ze stromych zjazdów upadła. Nie podnosiła się z ziemi przez dłuższą chwilę, toteż musiał interweniować ratownik. Kasia została zwieziona z trasy przez służby medyczne, czego świadkami były Agnieszka i Gabrysia. Kobiety przestraszyły się na tyle mocno, że zdecydowały się zakończyć wyścig przed dotarciem na metę.
Tak oto w grze pozostała tylko Iza. Kanapowczyni po kryzysie związanym z upadkiem niedaleko mostu również chciała się poddać. Rozmowa z trenerem pomogła jej na tyle, że wróciła na trasę. Na metę Iza dotarła po 6 godzinach i 30 minutach, udowadniając, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych!
Autorka/Autor: Dominika Kowalewska